To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Shining Moon
Forum strony Shining Moon

Rozmowy na tematy nie związane z w/w - Niekryty Krytyk i wpływ jego filmiku na opinie o SM

Annorelka - 2011-08-29, 17:33
Temat postu: Niekryty Krytyk i wpływ jego filmiku na opinie o SM
Nie będę podawać linku do filmiku, bo komentarze pod nim psują mi humor wciąż z taką samą siłą. Nie chcę znów tego czytać, a wiem, że bym to zrobiła. Poza tym większość osób z forum go zna.
Sam filmik nie jest anty-sailorkowy (oprócz ostatniego zdania "to głupia, monotonna bajka..."), nie krytykuje naszego ulubionego serialu w ostry sposób (pomimo nicku autora), tylko się w specyficzny sposób wyśmiewa. Nie mój typ humoru, ale po obejrzeniu pierwszy raz po prostu wzruszyłam ramionami, nie zbulwersowałam się. Szybko zapomniałam. Nie spodziewałam się, że stanie się on taki popularny.
Jak wszystkie Filmiki Niekrytego ma kilkaset (kilkadziesiąt? nie pamiętam) tysięcy wyświetleń. Ogląda go wiele moich rówieśników.
Dla przypomnienia - Niekryty Krytyk tworzy filmy, w których komentuje produkcje swojego dzieciństwa. Dla młodzieży są to "jakieś stare syfy", z których się wyśmiewają. Taka postawa stała się trendy. SM stało się pośmiewiskiem.

Ani trochę nie przesadzam. Wy może tak tego nie dostrzegacie, bo jesteście starsi i rzadziej spotykacie się z osobami w wieku 13-17 lat, ale w moim otoczeniu ludzie śmieją się z SM. Kolega z zajęć plastycznych opowiadał, że fragment z "księżycowym diademem" jest hitem w jego szkole. Znajomi z pewnego forum wymieniali się linkami do filmiku i pisali, że to ja jestem dziwna, bo nie umiem przyjąć krytyki.
W komentarzach pojawiają się 3 główne trendy:
1. Fani Niekrytego i jego innych filmików nie nawiązują bezpośrednio do Sailorek, nie zwracają uwagi o czym konkretnie jest ten odcinek, pojawił się kolejny staroć do wyśmiewania. Nie wiedzą o czym jest serial, śmieją się, od razu uznają, że jak Niekryty zjechał to kiepski.
2. Anty-fani mangi i anime. Na przykładzie SM nabijają się z japońskich animacji i "trafnych komentarzy" Niekrytego. Jak wiecie, ja się nie interesuje m&a, ale nie jestem też anty i uważam, że taka postawa nie jest zbyt sympatyczna.
3. Nowe pokolenie fanów anime i mangi. Moim zdaniem najdotkliwsze i najbardziej ostre komentarze. Czasem się bulwersują i piszą, że "oceniać anime na podstawie tak słabej i starej produkcji jak Sailor Moon to jak oceniać cala polską animację na podstawie Kapitana Bomby". Albo proponują "Stare anime to syf i dobrze, zę wyśmiałeś, kocham death note, oceń je, ale łagodnieee!". Jedna "znawczyni" oceniła (przytaczam w skrócie) "Moim zdaniem SM to nie jest bardzo dobre, ani nawet dobre anime. Przesłodzone, monotonne. Dobra krytyka". Płakałam po tym komentarzu, szczerze mówiąc.

A co z biednymi fanami Sailorek? Z każdej strony są otoczeni przez osoby, które gardzą serialem, który my kochamy.
Podobnie jest z produkcjami wyśmianymi w innych filmikach. A niestety, wiele z nich również bardzo lubie.

Podsumowując, sam film i jego autor są najmniej winni. Mam uraz do Niekrytego przez to co wywołał, ale nic mu nie zarzucam. Stał się po prostu hitem wśród młodzieży, która tak a nie inaczej reaguje. Nie wiem w jaki sposób rzeczy skomentowane przez tego pana tak szybko stają sie pośmiewiskami. Wszystko czego dotknął Midas zamieniało sie w złoto, wszystko czego tknie Niekryty zmienia się w syf, kicz i słabiznę w głowach osób w moim wieku.

Pojawia się wiele pytań... Dlaczego filmik jednego człowieka spowodował tyle nienawiści? Dlaczego tylko w Polsce młode pokolenie w tak dużej ilości nie lubi Sailorek? Dlaczego amerykański "Nostalgia Critic" jest oglądany przez osoby, które pamiętają te stare produkcje z telewizji, dlaczego komentowane przez niego filmy nie stają się pośmiewiskiem? Czy taka jest nasza mentalność?

Dodam jeszcze od siebie, że dla mnie osobiście to bardzo smutne, bo gdy polubiłam Sailorki myślałam, że wreszcie polubiłam coś, co większość osób lubi i szanuje. A znów tfafiłam na coś, z czego się ludzie nabijają, co jest obiektem krytyki. Znów krytykowane jest coś, co lubie tak mocno, ze krytyka tego trafia prosto w moje serducho. To jest jak klątwa. D:

Uważam, że ten temat, choć bolesny, jest ważny w polskim fandomie, bo to właśnie filmik Niekrytego Krytyka kształtuje obraz SM wśród młodych Polaków.
Co sądzicie o takim biegu rzeczy? Jak temu zapobiec? Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Jak sobie radzić z tym, zę się lubi coś nielubianego?

Hoti13 - 2011-08-29, 19:37

Ja tam prawdę mówiąc nie przejmuje się takimi gadkami. Ja osobiście kocham SM i ja swojego zdania nie zmienię. Nie powiem, trochę bolesna jest ta krytyka ale spójrzmy też jaka teraz jest widownia. Jakaś część ludzi, którzy lubią czy tak jak my kochają SM zmieniła pewnie zdanie by nie wyjść na kogoś "kto ogląda taki syf jak SM". Moglibyśmy np. spróbować zrobić filmik jako odpowiedź to filmu Niekrytego Krytyka. Jeśli ktoś się pisałby na ten pomysł to niech się odezwie do mnie. Ogólnie nie dajmy się głupim komentarzom i z podniesioną głową nadal mówmy "Kocham Sailor Moon". Wiem, że nawet te anime ma swoje wady, ale my je i tak kochamy. W taki sposób można by skrytykować każde anime czy też mangę. Fani SM po prostu się nie dajmy sprowokować.
Amy - 2011-08-29, 21:29

Hoti, podpisuję się pod Twoim pomysłem.
Hoti13 - 2011-08-29, 21:40

W ogóle obejrzałam te przemyślenia Niekrytego Krytyka o SM i wg mnie koleś powinien stuknąć się w czoło. Idzie to dosyć łatwo obalić
Annorelka - 2011-08-30, 08:15

Moim zdaniem, jak już pisałam, sam Niekryty jest najmniej winny. Nie wiedział, że ludzie tak zareagują, ze zrobi krzywdę fanom SM... Jestem za filmikiem, ale nie zniżajmy się do poziomu osób komentujących, nie obrażajmy w nim nikogo. ;)

Cytat:
Wiem, że nawet te anime ma swoje wady, ale my je i tak kochamy. W taki sposób można by skrytykować każde anime czy też mangę.

WSZYSTKO ma wady. :P Moim zdaniem one dodają wszystkiemu smaczku. A skrytykować można wszystko, jeżeli się chce , obojętnie, czy to manga, czy anime, czy film aktorski, czy książka...

Hoti13 - 2011-08-30, 09:12

Nie chodzi mi o to by go skrytykować ale żeby dać odpowiedź na jego przemyślenia. Np. wychodzi na to, że on uważa, że przez całe anime Sailor Moon używa na demona diademu. Trzeba pokazać, że im ma silniejszą formę tym silniejsze ma ataki.
Annorelka - 2011-08-30, 10:44

Ach, oki. ^^
Myślę, ze fragmenty z 45 odcinka by go zakasowały. ;)

Minky - 2011-08-30, 10:55

Szkoda czasu i atłasu, dziewczyny. :)
Zwróćcie uwagę, że przyznał się do tego, że sam był fanem Czarodziejki, gdy był młodszy. Pokażecie silniejszą formę Sailor Moon i co? Tak, nie będzie diademu, ale inny atak używany ile wlezie. Taki urok magical girlsów. :)
Opinia dotyczyła raptem dwóch pierwszych odcinków, które odświeżył sobie po latach - i wcale nie dziwię się, ze narzekał na monotonię. Przez ponad połowę pierwszej serii mamy raptem 4 odcinki, na które rzucono zaklęcie "Fabuło, działaj" (tudzież "Potęgo fabuły, pomóż w potrzebie" ;p) - Pierwszy, 8 i 10 (wprowadzenie Ami i Rei), potem dopiero 25, jeśli pamiętam, gdy pojawia się Mako. Później jest trochę akcji z Venus i Księżniczką, które już nie opierają się w tak dużym stopniu na schemacie potwora tygodnia. A pierwszy arc z Jedeite jest chyba faktycznie najsłabszy, bo atakowano duże grupy ludzi na raz i nie było ciekawszych postaci pobocznych, a nie rozwinięto samych dziewczyna za bardzo. :)
Ja śmiałam się oglądając ten filmik z narzeczonym. Oboje uwielbiamy czarodziejkę, choć luby już zaczyna zahaczać o 30-stkę, a tak jak Grisz ma uwielbienie do pewnej niebieskowłosej. ;p Nie mamy z nim problemu, naprawdę.
Co do młodocianych fanów, którzy mówią, że stare anime są głupie - tak, oni są głupi. Obejrzeli zwykle dwie, trzy serie, które stały się megapopularne w Ameryce i Japonii (zwykle zaczynali od Narutarda), kupują pocky, nazywają się otaku i uważają za strasznie wielkich znawców. A kopyto na nich! Nie znają się, a odzywają. Ja z założenia wychodzę, że głupców się nie słucha i dalej robi swoje. A czasem sami są fanami Pokemonów, tylko teraz nie mają się odwagi przyznać, bo to nie trendy. ;p
A że Sailor Moon wcale nie jest taka zła, dobrze pokazuje szał, jaki wywołała wiadomość o reedycji mangi w USA.

Annorelka - 2011-08-30, 11:28

Sam Niekryty nie jest winny. ;) Nie dziwię się, że się z mężem śmiałaś, bo jesteście w jego wieku i w ogóle to do Was powinny być skierowane jego filmy (moim zdaniem).

Cytat:
Tak, nie będzie diademu, ale inny atak używany ile wlezie. Taki urok magical girlsów. :)

No właśnie, urok, a nie wada. ;)
Ale co tam, i tak wszyscy hejtują magical girls z SM na czele. -.-

Cytat:
Przez ponad połowę pierwszej serii mamy raptem 4 odcinki, na które rzucono zaklęcie "Fabuło, działaj" (tudzież "Potęgo fabuły, pomóż w potrzebie" ;p) - Pierwszy, 8 i 10 (wprowadzenie Ami i Rei), potem dopiero 25, jeśli pamiętam, gdy pojawia się Mako. Później jest trochę akcji z Venus i Księżniczką, które już nie opierają się w tak dużym stopniu na schemacie potwora tygodnia. A pierwszy arc z Jedeite jest chyba faktycznie najsłabszy, bo atakowano duże grupy ludzi na raz i nie było ciekawszych postaci pobocznych, a nie rozwinięto samych dziewczyna za bardzo. :)

I dlatego nikt ma nie lubić Sailor Moon?
No widzisz, ja uwielbiam zapychacze i uważam je za fabułę i nie lubię, gdy są krytykowane.
Czy produkcje z odcinkami robionymi według jakiegoś schematu od razu muszą być gorsze? ja taki zabieg uwielbiam...
W ogóle nie rozumiem czepiania się w tym momencie. Może po prostu takie potraktowanie fabuły jest niemodne, ale, zę od razu gorsze? -.-

Ach, no i mam pytanie (proszę nie obraź się :( ) - dlaczego tak ironicznie piszesz o SM, skoro sama jesteś fanką i wiesz, ze przeczytają to fani? Zeby nam uzmysłowić, zę niestety lubimy coś dość słabego i krytyka będzie? Ze Sailorki sa kiepskie i jest w tym ziarnko prawdy? Że w dzisiejszych czasach nikt by się tym nie zainteresował? Jaki masz cel?

Cytat:

A że Sailor Moon wcale nie jest taka zła, dobrze pokazuje szał, jaki wywołała wiadomość o reedycji mangi w USA.

Niestety, jak sami fani narzekają na fabułę, to można wywnioskować, że jest to tragiczna seria. Poza fandomem SM nigdzie sie z takim czymś nie spotkałam. :P Przepraszam, nie bierz tego za naskoczenie, ale twój post jest dla mnie przykry. :( Może rzeczywiście jestem do tyłka i nie umiem przyjmować krytyki.

Cytat:
Nie mamy z nim problemu, naprawdę.
Co do młodocianych fanów, którzy mówią, że stare anime są głupie - tak, oni są głupi.

A moze to po prostu Sailorki sa głupie, a my jesteśmy bezguściami, zę to lubimy? :( Przez komentarze pod filmikiem Niekrytego zaczynam sie nad tym zastanawiać.

EDIT: Przepraszam za powyższy bulwers. :( Wychodzi na to, że jestem fanatyczką (tak, nie fanką) SM. Sorki, mam tak zawsze. Przepraszam.

RAMZES - 2011-08-30, 11:44

Widzę, że raczej nie darzycie tego krytyka sympatią. Ja sam nie wypowiadam się w tej kwestii, ponieważ ewentualna moja ocena mangi (anime) Sailor Moon opierałbym się na innych wytycznych nieznacznie wspominając o fabule. W przypadku ocenianego przez was krytyka wywnioskować można, że on nie zagłębiał się w fabułę mangi (lub w anime). Nie szukał np.: wartości moralnych. Jego ocena była raczej płytka że się tak wyrażę i oparta na kilku odcinkach, a nie na wszystkich.
Annorelka - 2011-08-30, 11:55

Cytat:
Widzę, że raczej nie darzycie tego krytyka sympatią.

Ja do faceta nic nie mam... To znaczy, uraz przez to co niechcący wywołał (fale krytyki mojego ukochanego serialu).
Cytat:
W przypadku ocenianego przez was krytyka wywnioskować można, że on nie zagłębiał się w fabułę mangi (lub w anime). Nie szukał np.: wartości moralnych. Jego ocena była raczej płytka że się tak wyrażę i oparta na kilku odcinkach, a nie na wszystkich.

Jego filmik nie jest oceną, tylko takim żartowaniem, komentowaniem poszczególnych scen... Takie tam, niby nic takiego, a może zdenerwować.

Minky - 2011-08-30, 12:33

Ann, już wyjaśniam, o co chodzi. I nie ma po co przepraszać. :)
Chciałam po części przekazać, to co pięknie ujał w jednym zdaniu Ramzes - że opinia Krytyka jest bardzo pobieżna i przez pryzmat 2 odcinków, nie można mówić o całej pierwszej serii - czyli 46 odcinkach, czy serii w całości - a tu mamy 200 epizodów. :)
Osobiście uważam, że bycie fanem nie oznacza bezkrytycznego podejścia do serii. Ale nadal, nawet jeśli fan jest świadomy wad, przyjmuje je za coś oczywistego i zaczyna je lubić.
Sailorkowe "zapychacze" uważam za urocze w przeciwieństwie do tych Naruciakowych czy z innych popularnych dziś serii. Ba, potrafili zrobić filler do fillera, rzadko komu się to udaje (odcinek z wakacjami i tą małą dziewczynką).
Chciałam zaznaczyć, że dzisiaj podchodzi się trochę inaczej do serii - nacisk kładziony jest raczej na dużą ilość akcji niż na powolne rozwijanie bohaterów. Bo w historii prowadzonej w niezbyt szybkim tempie paradoksalnie może coś nie zagrać. Ja miałam problem z Mamorkiem i Usą - pierwszy odcinek, w którym widać, że między nimi zaczyna iskrzyć pozytywnie, to dla mnie historia malarki, która postanowiła wykorzystać parkę jako swoich modeli. A to było zaledwie kilka odcinków przed ich przebudzeniem, według mnie nie przemyśleli tego porządnie. Ale cóż - i tak ich uwielbiam. Ba, chyba najbardziej ze wszystkiego podobała mi się pierwsza część R-ki, ta z Alim i Anną, która w całości była tak zwanym zapychaczem. :)
Sailorki jak na dwudziestolatki bronią się całkiem nieźle. Jeśli ktoś obejrzy całość serii, zobaczy, ze poruszono tam naprawdę poważne problemy, takiej głębi nie ma wiele nowych serii. Tylko najpierw trzeba się zapoznać z tym, co chce się skrytykować. Przynajmniej ja tak robię. Przemęczyłam "Zmierzch" w przeciwieństwie do wielu krzykaczy, który za cel życiowy obrali krytykowanie czegoś, co stało się popularne, nadal jednak uważam, że książki napisane są brzydkim, nieciekawym językiem, bohaterowie są naprawdę mało wyraziści, a polska(i) tłumaczka (tłumacz) serii nie pomógł, a wręcz ją dobił.
Co do celu, który mam nadzieję, udało się teraz łatwiej wyłapać. Nie ma na tym świecie serii, która spodobałaby się każdemu. Sailorki mają wady, które jednak potrafią być ich zaletami. :) Poza tym, to nie ideały najbardziej się kocha, ale właśnie wady sprawiają, że ktoś lub coś jest wyjątkowy. Nie trzeba nad nimi siedzieć i się załamywać, ale pokochać, a pokochane przestaną przeszkadzać.
I Luby jeszcze nie jest Panem Mężem - plany są, ale pomimo faktu, że dochowaliśmy się kota i mieszkamy razem, urząd nie traktuje tego jako zasiedzenie. ;p

Annorelka - 2011-08-30, 13:14

No i teraz już wszystko wyjaśnione. Jak zwykle okazało się, że miałam coś podobnego na myśli, tylko nie umiałam tego wyrazić, a do tego źle zinterpretowałam to co Ty napisałaś. ;)

Cytat:
Osobiście uważam, że bycie fanem nie oznacza bezkrytycznego podejścia do serii. Ale nadal, nawet jeśli fan jest świadomy wad, przyjmuje je za coś oczywistego i zaczyna je lubić.

Cytat:
Sailorki mają wady, które jednak potrafią być ich zaletami. :) Poza tym, to nie ideały najbardziej się kocha, ale właśnie wady sprawiają, że ktoś lub coś jest wyjątkowy. Nie trzeba nad nimi siedzieć i się załamywać, ale pokochać, a pokochane przestaną przeszkadzać.

Myślę dokładnie to samo, z jedną różnica... Według mnie, gdy się uzna za oczywiste i polubi "wady", to one przestają nimi być... Wiesz, gdy ja czegoś nie uznaję za wadę, przestaje ono nią być...
Z drugim cytatem zgadzam się w 100%. Moim zdaniem wady czy nieścisłości dodają smaczku i sprawiają, że fani mają dodatkowe tematy do rozmów. :D Tym bardziej nie rozumiem dlaczego je się tak wypomina i w ogóle...
Cytat:

Sailorkowe "zapychacze" uważam za urocze w przeciwieństwie do tych Naruciakowych czy z innych popularnych dziś serii. Ba, potrafili zrobić filler do fillera, rzadko komu się to udaje (odcinek z wakacjami i tą małą dziewczynką).

Myślałam, zę zapychacze są tylko w SM i nie-japońskich kreskówkach... Ciekawi mnie dlaczego w Naruto to nikomu nie przeszkadza. Nie oglądałam tego, ale czasem w sieci natrafię przez przypadek na informacje o tym serialu i nikt na to nie narzekał...
Cytat:
Chciałam zaznaczyć, że dzisiaj podchodzi się trochę inaczej do serii - nacisk kładziony jest raczej na dużą ilość akcji niż na powolne rozwijanie bohaterów. Bo w historii prowadzonej w niezbyt szybkim tempie paradoksalnie może coś nie zagrać. Ja miałam problem z Mamorkiem i Usą - pierwszy odcinek, w którym widać, że między nimi zaczyna iskrzyć pozytywnie, to dla mnie historia malarki, która postanowiła wykorzystać parkę jako swoich modeli. A to było zaledwie kilka odcinków przed ich przebudzeniem, według mnie nie przemyśleli tego porządnie. Ale cóż - i tak ich uwielbiam.

No właśnie to miałam na myśli - takie podejście jest niemodne, ale to nie znaczy, ze gorsze. Ja np. lubię gdy coś się powooooooooli rozwija, lubię się rozkoszować. Uwielbiam krytykowane długie wstępy w książkach. Znów nie rozumiem czepiania się w takiej ilości.
Mnie się to z Usą i Mamoru z kolei podobało, nie pytaj dlaczego, bo sama nie wiem. :P
A w takiej o szybkiej akcji wszystko ze sobą gra? ;)
Cytat:
Sailorki jak na dwudziestolatki bronią się całkiem nieźle.

A przed czym mają się bronić? Takie filmy się nie starzeją, są najwyżej mniej lub bardziej modne w danym czasie. :) )
Ogólnie, ja uwielbiam starocie. Mają klimat, fanów, budzą czyjeś wspomnienia... coś na co nowe serie muszą dopiero zapracować.

Przepraszam za pomyłkę z "mężem". ^^;

Minky - 2011-08-30, 13:24

W "Naruto" zapychacze nie cieszą się popularnością, uwierz. Potrafią trwać przez prawie 30 odcinków pod rząd, z chwilową przerwą na fabułę i takie coś strasznie irytuje. W wypadku Narutarda te zapychacze nie są wkomponowane w serię, mają po prostu kupić jak najwięcej czasu dla mangaki. Ot, historia.

A bronią się przed czasem. Niektóre serie "starzeją się" bardzo brzydko. Ostatnio tak rozmawialiśmy z Łukaszem i stwierdziliśmy, ze czas nie był łaskawy np. dla Ranmy 1/2.

Annorelka - 2011-08-30, 13:29

Jak dla mnie zapychacze to fabuła, ale okej. Nie znam się na Naruto i tyle. ;D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group