Shining Moon Strona Główna Shining Moon
Forum strony Shining Moon

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Cyklameny
Autor Wiadomość
Mayissa 
Zła Kobieta



Ulubione postaci z SM: Mako, Usa , Micchi
Seiya czy Mamoru?: Kunzite :D
Ulubiony utwór z Anime: Ginga ichi mibun chigai na kataomoi
Posty: 370
Skąd: z oparów absurdu
Wysłany: 2014-10-20, 23:41   Cyklameny

Cyklameny

Za oknami szumiał deszcz, samochody sunące gdzieś w dole. Do pokoju przez zalane szyby sączyło się szare światło. Niebo płakało, ona już nie miała łez, nie miała nawet sił by się ruszyć. Siedziała skulona ciasno obejmując ramionami kolana, potargane, zaniedbane włosy otulały ją jak płaszcz. Nic już się nie liczyło. W wazonie stały wpółzgniłe kwiaty, po podłodze porozrzucane były ubrania, płyty, odłamki porcelany. Tak jak wyglądał apartament, tak się i czuła, zupełny wrak. Jak żyć bez powietrza? Koncentrowała się tylko na dźwięku,, ale telefon nie zadzwoni, przecież wyrwała go z gniazdka, komórkę wyrzuciła przez okno. Nie mogła już znieść tych natarczywych pytań. Nie wpuściła nawet Setsuny. Nikogo. Jej dom był ciemny, pusty i zatrzaśnięty na zewnętrzny świat. Zupełnie jak ona sama. Stało się, jej nocny koszmar się ziścił, nic tego nie cofnie, ona odeszła. Odeszła…

Ktoś zadzwonił do drzwi, usłyszała znajomy męski głos przez domofon, ale jak to możliwe, przecież wyłączyła go, skąd miał klucz?
„Michiru wiem, że tam jesteś, otwórz… Proszę”
Znów cisza… I znowu głos domofonu
„Michiru otwórz!” głos brzmiał teraz władczo i niecierpliwie. „Wiedziałem cię na ceremonii, wiem, że jesteś w domu, otwórz drzwi!”
Schowała głowę miedzy kolana, zamknęła oczy. „To tylko zły sen” pomyślała.

Na początku myślał, że to tylko nocny koszmar, ale mówiono o tym na każdym kanale, pisano w każdej gazecie. Nie dało się przed tym uciec. Korowody dziennikarzy, fanów i menadżerów dobijających się do jej drzwi. Wszystko to doprowadzało ją do obłędu, w którym wszystko zlewało się w jeden wielki pisk w jej uszach. Lecz gdy zaciskała powieki widziała tylko jedno, płonący motocykl i ciało w żółtym kombinezonie z dziwacznie skręconą szyją i jeszcze ten jeden but leżący samotnie na asfalcie. Haruka nie żyje i już nie da się tego zmienić.

Próbowała podciąć sobie żyły, ale zrobiła to na tyle nieudolnie, że obudziła się następnego dnia na dywanie brunatnym od zakrzepłej krwi, sama brudna i słaba, ale nadal żywa. Płakała potem długo, przeklinając los, że śmierć zakpiła z niej ponownie. Spała, budziła się i znowu zasypiała. Nie wiedziała ile dni minęło. Dźwięk domofony przywołał ją jakby z zaświatów, budząc w niej znowu gniew. Chciał umrzeć, zagłodzenie się, też było dobrym sposobem jak każdy inny. Ale elektryczny sygnał był namolny, wwiercał się w jej głowę, rozsadzając ją bólem i nie dając zapaść w letarg.
- „Cholera , Michiru!! Jeśli nie otworzysz w ciągu dziesięciu sekund sam to zrobię!!! Będą miały o czym pisać brukowce!! – tylko raz słyszała go takiego rozwścieczonego, wiedziała, że nie żartował. Z trudem wstała i powlokła się przez ciemną przestrzeń ku drzwiom, ale już słyszała dźwięk potwierdzający kod dostępu, potem jak uruchamia się dźwig windy, a w końcu szum automatycznie rozsuwanych drzwi. Owionął ją korzenny zapach męskich perfum.
Na progu stał Taiki. Już nie nosił jak kiedyś długiego kitka. Włosy podcięte równo do ramion przysłaniały nieco twarz w której żarzyły się niepojęte amarantowe oczy. Miał na sobie pięknie skrojony garnitur. Wracał chyba prosto z jakiegoś spotkania. Spojrzał na nią, przelotnie rozejrzał się po pokoju. O nic nie musiał pytać. Przed nim stała skulona i potargana mała dziewczynka, nie dumna i wytworna kobieta jaką znał ze sceny.
- Czego chcesz?- spytała szeptem.
- Porozmawiać- odparł spokojnie
-Nie mam na to ochoty - odparła odwracając się do niego plecami -Wynoś się- rzuciła przez ramię odchodząc w głąb pokoju. Złapał ją za rękę.
-Nigdzie nie pójdę!- powiedział ostro.- Nie będę dłużej cierpliwie czekał, to trwa za długo! Ile można nie wychodzić z domu? Widziałaś jak wyglądasz?!
- Nic ci do tego! Wynoś się!- krzyknęła wyszarpując mu się, w gardle krył się płacz - Wynoś się! Wynoś!- rzuciła się na niego z pięściami, ale była całkowicie bezsilna. Silna i zwinna wojowniczka zniknęła gdzieś bezpowrotnie. Teraz była zranioną kobietą, która bije na oślep by wyładować swój ślepy gniew. Złapał ją za nadgarstki, ale gdy tylko wyczuł pod palcami zaschłe strupy puścił ją i z przerażeniem wyszeptał jej imię. Z jej oczu płynęły łzy na nowo znacząc na twarzy brudne ślady po rozmazanym makijażu. Zachwiała się jak piana. Chwyciła się klap jego marynarki by się utrzymać na nogach, ale kolana same się pod nią ugięły. Pociągnęła go za sobą na podłogę. Klęcząc płakała głośno jak dziecko zanosząc się szlochem.
- Czemu nie umarłam razem z nią? Czemu ciągle żyję? Już nie chce! Nie chcę byś sama!- spazmatycznie szlochała.
Przez moment był odrętwiały, lecz po chwili delikatnie ją objął. Wtuliła twarz w koszulę, uśmiechnął się na myśl, jakie plamy tam zostawi. Pogładził ją po skołtunionych włosach.
- Już nie chcę żyć, nie chcę…. Już nie mam siły…
Kołysał ja i uspokajał. Nie spostrzegł kiedy zasnęła na jego kolanach. Jeszcze przez sen jej ramionami wstrząsał szloch. Nawijał na palec jej pukiel włosów rozmyślając co właściwie powinien zrobić. A co właściwie chciał? W końcu wziął ją na ręce i poniósł w mrok.

Obudziło ją słońce, zapach kawy i dźwięk fortepianu. Przez moment myślała, że to Hruka, ale melodia, która rozbrzmiewała w przestrzeni była jej zupełnie obca jak i sposób jej grania. Coś mocno zakłuło ja w sercu, skuliła się w pościeli i słuchała. „Przecież miałyśmy być razem, aż go końca?” pomyślała ze smutkiem. Gra raptownie się urwała, na łóżku ktoś przysiadł. Ten zapach.. Taiki… i kawa.
- Płacz do niczego cię nie doprowadzi - usłyszała rzeczowy ton –Lepiej wstań i zjedz śniadanie.
Nie chciała posłuchać, ale wiedziała, że spokojny brunet nie da za wygraną. Zawsze był uparty jak osioł. Ta myśl ją rozbawiła. Usiadła na łóżku. Zobaczyła, że ma na przegubach opatrunki. Zawstydziła się swojego wyglądu, chciała zakryć się włosami, ale odgarnął jej kosmyki z twarzy. Już wczoraj widział podrapania policzki, rozmyty makijaż, zapuchnięte powieki.
-Świat się dla nas nie zatrzyma - powiedział – chociaż bardzo byśmy chcieli. Jedyne co nam pozostało, to zacisnąć zęby i przeć do przodu. Tyle z życia weźmiesz, ile sobie wyszarpiesz – popatrzył na nią – Ona by tego chciała. Musisz teraz żyć za was obie. Nawet jeśli to cholernie boli.
- Co ty możesz o tym wiedzieć? - prychnęła czując, że łzy dławią je gardło.
Zapadła cisza.
- Po tym jak przepadł Seyia i nasza księżniczka długo nie mogłem się pozbierać – zaczął cichym głosem - Wraz z nimi odeszła nasza moc i sens istnienia… Nie miałem jednak odwagi jak ty odebrać sobie życia. Zastygłem w zadziwieniu, że nadal pulsuje we mnie krew. Czas się nie zatrzymał, słońce nie zgasło, ale wszystko straciło jakby kolor. Nawet nie wiem jakim cudem nadal tworzę muzykę…
Spojrzała teraz na niego jakby był kimś zupełnie innym. Zawsze teki chłodny, zamknięty w sobie, teraz nagle zdał się jej bliski. Zawstydziła się swoich słów i jakby uspokoiła.
- Mówią, że cierpienie uszlachetnia ludzi – rzekł w końcu złośliwie uśmiechając się do siebie – Ale ja czuje się tylko pusty.
Pomyślała, że wszyscy byli tak pogrążeni swoimi sprawami, że nikt nie starał się go zrozumieć. Skoro nic nie mówił, to oni nie pytali. Ona miała swoją Harukę… Nic innego się dla niej nie liczyło. Dopiero teraz dotknięta tragedią mogła go dostrzec, jego samotność i ból.
- Więc jak sobie z tym wszystkim radzisz? –szepnęła.
- Noszę ich w sobie – odparł.
Znowu zamilkli.
- Wiem, że to teraz brzmi banalnie, ale nie jesteś sama – rzekł w końcu patrząc na nią, próbował się uśmiechnąć – masz wielu przyjaciół, wszyscy bardzo się o ciebie martwią… Setsuna już chciała wynająć helikopter by dostać się tu przez taras.
Lekko uśmiechnęła się na wizję Setsuny komandoski w wysokich szpilkach. Spojrzała na niego, siedział przygarbiony trzymając w rękach małą miseczkę. Srebrzysta para unosiła się z niej delikatną smużką roznosząc w powietrzu cudny zapach.
- Kawy? –spytał widząc jej spojrzenie.
Pokręciła głową.
- Nie wiele ocalało z zastawy – wytłumaczył się z dziwnego naczynia – a z wazonu chyba źle się pije – dodał z lekkim uśmiechem.
Popatrzyła na parujący, wonny napój.
- Raczej bym coś zjadła – rzekła w końcu.
- Co tylko zechcesz, o ile da się to zamówić w najbliższej restauracji.
Popatrzyła w jego fiołkowe oczy, ich spokój zaczął wypełniać jej serce.
- Możesz wybrać jeśli zjesz ze mną – odparła.
Roześmiał się, wyciągną komórkę z kieszeni spodni i wybrał numer. Złożył zamówienie, podał adres.
- Skąd znasz ten lokal? – spytała zdziwiona.
- Od kilku dni przesiadywałem tam między kursami do pracy a ławką w najbliższym parku.
- Ale po co? – spytała speszona domyślając się odpowiedzi.
- Czekałam aż w końcu zapalisz światło. Nie mam rodziny jak reszta, więc miałem sporo czasu na to.
Poczuła się jakoś dziwnie z myślą, że on cały ten czas był w pobliżu i wyczekiwał jakiegoś znaku życia z jej strony. Zapragnęła nagle pięknie wyglądać, znów być tajemniczą kusicielką, a nie uosobieniem siedmiu nieszczęść. Próbowała wstać ale skończyło się to przywitaniem się z dywanem. Była tak słaba, że jej ciało zachowywało się jak bezwładna marionetka. Ale on już był przy niej i podnosił na swych rękach.
- A to co miało być? – spytał głosem w którym czaiła się nuta zdenerwowania.
- Chciałam iść do łazienki – odparła zmieszana, znów poczuła jego perfumy – Nie wypada bym przyjmowała mężczyznę w takim.. stanie.
Roześmiał się. Posadził ją na łóżku i poszedł do łazienki. Słyszała jak odkręca kurki pod prysznicem, jak strumień wody bębni o brodzik. Zastanawiała się gorączkowo co on zamierza zrobić. Gdy przyszedł po nią włosy miał związane w kitek, uśmiechnął się łobuzersko.
- Rozbieraj się ślicznotko – powiedział zakasując wyżej rękawy.
Myślała, że ją już nic w życiu nie zaskoczy, ale te słowa sprawiły ,że zarumieniła się. Pomógł jej zdjąć sukienkę, zaniósł od prysznic i posadził w brodziku gdzie rozłożył wcześniej ręczniki.
- Masz 15 minut, jak nie wyjdziesz sama, to wejdę i cię wyciągnę – powiedział zasuwając szklane drzwi – tylko się nie utop – wyszedł, ale nie zamknął łazienki.
Woda cudownie ją orzeźwiła, dopiero teraz zdjęła bieliznę. Podniosła twarz ku strumieniowi kropel, pragnęła poczuć ich kojący dotyk. Z trudem umyła włosy, wspaniałomyślnie Taiki zostawił jej pod ręką szampon, szkoda, że nie trochę swojej energii. Ledwo miał siły by podnieść ręce do góry. Ledwo się wygrzebała spod prysznica, na mokrą skórę naciągnęła szlafrok. Dźwięk domofonu oznajmił nadejście posłańca z restauracji. Przytrzymując się ściany wyszła z łazienki. Zobaczyła go siedzącego na kanapie, na niskim stoliku przed nim stały pakunki. Zerwał się z się z siedzenia i pomógł jej umościć na sofie, nakrył ją kocem poczym wręczył porcję gotowanych warzyw z wołowiną.
- Nie wiem czy lubisz, ale to bardzo pożywne, więc bądź grzeczną dziewczynką i zjedz wszystko.
Patrzył na nią tak uporczywie, że naprawdę poczuła się jak dziecko i posłusznie zaczęła jeść. Dopilnował by zjadła wszystko i choć myślała, że zaraz zwymiotuje z obżarstwa nie śmiała mu się sprzeciwić.
Pozbierał plastikowe talerze do torby, nałożył marynarkę, poczym podał jej swój telefon.
- Rano po ciebie przyjadę – powiedział – Spakuj kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Dzwoń jak tylko będziesz chciała, wystarczy ,że wciśniesz jedynkę – spojrzał na zegarek – Muszę lecieć, zadzwonię wieczorem, a ty najlepiej teraz się prześpij.
Michiru patrzyła z dziwnym uczuciem w sercu na plecy wychodzącego mężczyzny. Nie rozpuścił włosów i wyszedł w jej zielonej frotce. Nie przywykła do tego by nią komenderować, wprost nie znosiła tego. Ale teraz ten narzucający jej swoją wolę mężczyzna dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Zacisnęła palce na telefonie jakby był kołem ratunkowym. By uciec od obrazu zdemolowanego mieszkania naciągnęła na głowę koc. W tym improwizorycznym namiotem znów poczuła się spokojnie. Otworzyła klapkę telefonu. Na wielkim wyświetlaczu było zdjęcie galaktyki. Coś ścisnęło ją w dołku. Bezmyślnie weszła w menu i w pliki mp3. Popłynęły spokojne dźwięki fortepianu. Coś bardzo smutnego było w nich. Oparła głowę na miękkiej białej kanapie i wsłuchała się w muzykę. Czy to kompozycja Takiego? Kto by pomyślał, że nosi w sobie tyle melancholii? Przymknęła oczy poddając się melodii, która przeniosła ją w krainę snów.
_________________
Jedyną niepokonaną bronią kobiety jest jej urok.

Loża Ciemnych Czarownic * Liga M *
 
 
Delacroix
[Usunięty]

Wysłany: 2014-10-21, 04:46   

Interesujący wgląd w psychikę Michiru, a także Taikiego. Miła lektura, choć z początku depresyjna. Będzie więcej, czy to tylko taki one-shot?
 
 
Mayissa 
Zła Kobieta



Ulubione postaci z SM: Mako, Usa , Micchi
Seiya czy Mamoru?: Kunzite :D
Ulubiony utwór z Anime: Ginga ichi mibun chigai na kataomoi
Posty: 370
Skąd: z oparów absurdu
Wysłany: 2014-10-21, 16:03   

heheeheeeeeeee.. tą historię zapoczątkowała GinSei, wymyślając paring niemożliwy, czyli Haruka i Seiya .. więc musiałam się zaopiekować 'biedną' Micchi... potem historia wyewoluowała ( uśmierciłam Harukę, bo jednak wydawało mi się niemożliwym, by porzuciła Neptuna dla FACETA!) i powstało takie cuś. Jest ciąg dalszy, ale sama historia nie została jeszcze dokończona.
_________________
Jedyną niepokonaną bronią kobiety jest jej urok.

Loża Ciemnych Czarownic * Liga M *
 
 
Ire 


Ulubione postaci z SM: Rei, Ami
Seiya czy Mamoru?: Mamoru
Ulubiony utwór z Anime: -
Posty: 536
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-10-26, 13:38   

Mnie zaintrygowało to spojrzenie na Taikiego i takie bardzo prawdziwe zdanie, że wydaje na się, że jeśli ktoś nie woła od nas pomocy, to jej z pewnością nie potrzebuje.
_________________
"The role of the infinitely small in nature is infinitely great." Louis Pasteur
"Let me tell you the secret that has led me to my goal: my strength lies solely in my tenacity." Louis Pasteur
 
 
kero 
Fanka



Ulubione postaci z SM: Sailor Pluton
Seiya czy Mamoru?: Mamoru
Ulubiony utwór z Anime: Dużo ich
Posty: 272
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-10-26, 23:12   

Muszę przyznać że ta historia jest bardzo intrygująca i też mam nadzieję na więcej ^^ i małe pytanie gdzie jest Yaten ?
 
 
Mayissa 
Zła Kobieta



Ulubione postaci z SM: Mako, Usa , Micchi
Seiya czy Mamoru?: Kunzite :D
Ulubiony utwór z Anime: Ginga ichi mibun chigai na kataomoi
Posty: 370
Skąd: z oparów absurdu
Wysłany: 2014-11-03, 10:11   

Ha ! Yaten też miał mieć swoje '5minut', ale się biedny nie doczekał... powiem tylko, że się stoczył :) ale piękna funkcjonariuszka ( rozczarowana życiem funkcjonariuszki) walcząca o miłość i sprawiedliwość ( stój , albo cię skuję kajdankami z różowym puszkiem!) , go uratuje.... przynajmniej spróbuje... może kiedyś...
_________________
Jedyną niepokonaną bronią kobiety jest jej urok.

Loża Ciemnych Czarownic * Liga M *
 
 
kero 
Fanka



Ulubione postaci z SM: Sailor Pluton
Seiya czy Mamoru?: Mamoru
Ulubiony utwór z Anime: Dużo ich
Posty: 272
Skąd: Polska
Wysłany: 2014-11-03, 10:54   

Szkoda, ale mam nadzieję że się podniesie ;-) bo jego historia może być ciekawa ^^
 
 
Mayissa 
Zła Kobieta



Ulubione postaci z SM: Mako, Usa , Micchi
Seiya czy Mamoru?: Kunzite :D
Ulubiony utwór z Anime: Ginga ichi mibun chigai na kataomoi
Posty: 370
Skąd: z oparów absurdu
Wysłany: 2014-11-03, 18:41   

Jeszcze Cyklameny nie skończone, a tu mam się brać za kolejną grafomanię? :) )
_________________
Jedyną niepokonaną bronią kobiety jest jej urok.

Loża Ciemnych Czarownic * Liga M *
 
 
kero 
Fanka



Ulubione postaci z SM: Sailor Pluton
Seiya czy Mamoru?: Mamoru
Ulubiony utwór z Anime: Dużo ich
Posty: 272
Skąd: Polska
Wysłany: 2015-01-05, 15:36   

Ależ oczywiście że tak :mrgreen: Ja tam jestem chętna do przeczytania jak tylko się coś pojawi :mrgreen:
 
 
sailor cosmos 
^^



Ulubione postaci z SM: Usagi i Sailor Cosmos
Seiya czy Mamoru?: Mamoru ^^
Ulubiony utwór z Anime: moon pride
Posty: 82
Skąd: Księżyca
Wysłany: 2015-01-24, 10:48   

Bardzo mi się podobało chętnie przeczytałabym co bedzie dalej jest na to nadzieja?
_________________



 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group